21.10.12

Dream.

Wszystko biegnie tak szybko, a ja stoję w miejscu. Boję się tego, co może być. Zero planów, brak aspektów.
Po prostu zacznę wszystko od początku.
Napisałam kartkówkę z matematyki pewnie ponownie na 3-4. Bulwersuje mnie fakt, że piszę dokładnie to, co powinnam napisać, a i tak dostaje zaniżoną ocenę, bo "po czasie". Wszystko jest tak chujowo niesprawiedliwe.
Nie przeczytałam lektury, a właśnie kończymy ją przerabiać. Ze sprawdzianu dostałam czwórkę, z drugiego piątkę, więc nie jest źle. Najbardziej się boję się pracy klasowej, bo będzie na jednej godzinie (ta dziwka kocha się spóźniać o jakieś dziesięć minut + kolejne dziesięciominutowe tłumaczenie = dwadzieścia pięć minut na napisanie w brudnopisie i przepisanie na arkusz. Ja może sobie dam radę, nigdy nie miałam problemu z pracami pisemnymi, ale pewnie odbije się to wszystko na mojej składności i napiszę bezsensowne wypracowanie.
Co by tutaj dodać? Negocjuję z rodzicami o kupienie mi telewizji do pokoju, bo o wiele bardziej ostatnio wolę TV od laptopa. Poza tym nie będę w maju się skradać do salony o czwartej rano w dni szkolne, by obejrzeć mecz Ligi Światowej. Ostatecznie ojciec chce mi kupić, gorzej z mamą, ale jest czas. Ano i jeszcze wynegocjowałam fototapetę i przemalowanie pokoju, bo zieleń mnie już wkurwia. Może pomarańczowy? Chcę ożywić te moje biuro jakoś.


Brak komentarzy: