21.12.12

the indifference is good, but longing not

Pewnie zgoniłabym wszystko na siebie, że to moja wina i sama wszystko psuję, ale nie, bowiem to nie ja się do tego przyczyniłam.
Ludzie, którzy uważają, że są pod każdym względem idealni, śmieszą mnie i tyle w temacie. Przepisują winy i wady na cudze konto, a siebie nawet w lustrze nie widzą. Rozumiem, że zazdrość i dwulicowość to jedna z najpopularniejszych chorób. Pozdrawiam serdecznie osobę, która była o krok od uzyskania miana przyjaciela, ale ostatecznie spierdoliła to i nawet nie mam zamiaru, aby było tak, jak stosunkowo niedawno. Nie będę kołem zastępczym i mam nadzieję, że jeszcze inna osoba też nie. Nie popierałam jej, ale niech teraz jej się powodzi w nowej przyjaźni, niech nie daje satysfakcji osobie, która owija każdego wokół palca, a potem... no właśnie.
Mam nadzieję, że zostanie sama.





Świąteczne przygotowania idę pełną parą. Ubrałam już w salonie choinkę, a jutro kupujemy mi taką malutką do pokoju. Miałam dzisiaj powiesić lampki na oknie albo na ścianie, ale jak włączałam do kontaktu coś się stało. Wystraszyłam się, bo to dosłownie na moich rękach... :D
Przyszedł mojemu tacie laptop, ale nie używam go, bo jestem przywiązana do tego. Zlikwidowałam hasło, bo podglądnęłam jak brat wpisuje i teraz to ja mam władzę kompletną nad tym ustrojstwem :)
Ogólnie zaczęłam wczoraj oficjalnie ferie, bo dzisiaj nie chciało mi się iść do szkoły. Zresztą, mało osób było z tego co mi wiadomo.
Nie wiem jak Wy, ale ja przeżyłam kolejny koniec świata. Na Wigilii klasowej się już ze wszystkimi poprzytulałam, pożegnałam, pożyczyłam koleżankom i kolegom śmierci bezbolesnej, a tu nic. To nasza ostatnia wspólna Wigilia i była bardzo udana :)

Brak komentarzy: