Nie mam ostatnio nastroju do pisania, a może chęci, sama nie wiem, tak jakoś nic się nie dzieje.
Zbliża się w klasie Wigilia, a ja nie wiem co mam przynieść. Zdecyduję się chyba na pierogi i oponki, ale może zmienię zdanie, zamiast oponek to babka, mama podejmie ostateczną decyzję. Kuchenne Rewolucje Wigilia Show!
Jest akcja charytatywna, uzbieraliśmy pięćset złotych, a dzisiaj poszliśmy na godzinie wychowawczej do sklepu na wielkie zakupy z klasą. Oczywiście bez siary się nie obyło. Darliśmy się na cały sklep, biegaliśmy tam i z powrotem, ale ostatecznie kupowanie zakończyło się sukcesem: środki czystości, jedzenie, pice - zakupione.
Jutro wystawianie ocen z historii. Mam nadzieję, że Pani nie zmieniła decyzji i postawi mi piątkę. Jak nie to trudno, postaram się na koniec roku szkolnego, będę kuć, kuć i jeszcze raz kuć w następnym półroczu.
Pewnie zmienię zdanie po feriach świątecznych, ale przynajmniej mam dobre chęci, uhuh.
Nie wiem nawet jak bardzo się poniżam dodając to...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz