20.6.12

the chance is always

i średnia będzie taka jak zaplanowałam. nawet niepotrzebnie robiłam ten referat z muzyki, bo i tak mi postawiła szóstkę...
muszę się spinać, bo zaraz idę umyć głowę i się pakować. w sumie stres już trochę mniejszy, bo okazało się, że mamy jeden z najlepszych czasów w polsce, a startuje tylko dwieście siedemnaście drużyn, ale dzieląc na dwadzieścia cztery kategorie - przypada około dziewięć, więc jest dobrze. najgorzej będzie, jak nam dodadzą jakieś drugie, zbędne eliminacje. stres mnie złapie pewnie na bieżni, bo zaczynam. najgorsza będzie komenda "na miejsca", ale dam radę. oby tylko falstartu nie było. ja liczę na powtórzenia jakby co :D :D sponsorują nam zabawę w aqua parku w łodzi, fajnie
teraz tak piszę tą notatkę i znowu mnie ogarnął stres. jak to mówi jeden "mądraśny" człowiek: trzeba biegać i nie przejmować się słabościami. kluczem do zwycięstwa jest wiara w siebie... jutro dziewczyny może mnie trochę podniosą na duchu, specjalistki w zawodach, a ja jeden ciul, który nigdy nie był na mistrzostwach polski w sztafetach, jedynie indywidualnie, ale to skok w dal był, więc nie było takiego wyścigu.
czyli jak to w końcu - podbijamy w piątek łódź!
dobra, cześć. do zobaczenia w sobotę, i mam nadzieje, że szczęście nam dopisze. papateczki.


Brak komentarzy: