trzymałam kciuki i nic, tak to jest... miałam inne nadzieje, ale koniec czegoś, to początek czegoś nowego. przed nami eliminacje do mistrzostw świata, które odbędą się za dwa lata i do mistrzostw europy za cztery lata... wydaje mi się, że to moja wina, bo w pierwszej połowie tylko czytałam relacje, a potem przyszłam od cioci do domu, włączyłam tv, bo na dworze strefa kibica jakaś, grill itd. i akurat w tym momencie, w którym tytoń nie zdołał obronić.. tak, grupa marzeń, a zająć w niej ostatnie miejsce. ale, że grecja wyszła z grupy? omajgasz.
nic, żyje się dalej, euro trwa. jedynym pocieszeniem jest to, że siatkarze polscy tworzą grupę śmierci i na nich zawsze liczyć można.
czuję wielkie oblanie porażki polski i rosji, w tych dwóch krajach, hehe. tusk to dobry jest: "jak będzie 0:0 to umrę na zawał", a polska taka radość... :D było blisko remisu, byśmy mieli nowego premiera, ale cóż
ja ciągle o tym. bo się jaram
"Dlaczego noc jest krótka? A dzień długi jak węgorz.
Dlaczego wszystkie typy chodzą z opaloną gębą?
Dlaczego te dziewczyny nas kochają za bezczelność?
Dlaczego to trwa tylko 2 miesiące a nie wieczność?"
nienawidze tej piosenki xDDDD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz