jednak nie było najgorzej, lecz bez rozczarowania się nie obeszło... dobrze, że w poniedziałek mnie nie będzie, bo jadę na zawody, ale we wtorek zetknę się pewnie z tym wypomnieniem. dobra, to jest już nieważne.
dzisiaj dzień mija dobrze, byłam u asi, zrobiłyśmy sobie hamak, jakoś potem się rozjebał, i powstał nowy, lepszy hamak i znowu się rozpieprzył ;D
właśnie mam zamiar wyruszyć w stronę tv, już się szykuje na mecz. chcę, żeby polacy wygrali i im kibicuję, mam nadzieje, że im się uda :) co prawda, łatwo nie będzie, bo nigdy nie jest, ale wierzę w nich. jedyna taka szansa... :) trochę mnie dołuje polska ufność, bo każdy obstawia, że wygra, taką presje się na nich wywołuje, ale za to mają motywacje do wygranej! ja tam trzymam kciuki i strasuje się meczem, jak nigdy...
kk, pa <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz