14.6.12

you know nothing, though very much you are inspiring

tak bardzo wyjebane... cóż, trzeba to przeżyć i nie patrzeć na to, co mówią inni... może trochę z jednej strony odniosłam porażkę, która będzie wypominana i ogółem dużym zdziwieniem i rozczarowaniem, ale to już nie moja wina...
po prostu chcę o tym wszystkim zapomnieć, chcę jak najdłużej trwać w dzisiejszym dniu, bo może jutro czeka mnie kolejne upokorzenie? wiem, to i tak nadejdzie. musi nadejść, ale w życiu trzeba być silnym i iść na przód z głową do góry, po prostu mieć wyjebane...
wyjaśniam wszelkie wątpliwości: nie, nie chodzi o zawody, ponieważ zostały one odwołane z powodu złej pogody, ale o coś zupełnie innego.
jeszcze wczoraj byłam przekonana, że może być tak pięknie, ale to tylko zmyła. trzymajmy kciuki, by jutrzejszy dzień przyniósł nam same korzyści... tylko cóż zrobić z plamą po dzisiejszym dniu? dam radę, dam radę sama, bez pseudo przyjaciół i tych znajomych, którzy są prawie jak przyjaciele.
nara, mam zły humor.



porażka, załamka, brak zaufania, zniszczone pseudo marzenia i wielkie oczekiwanie, wielkie dylematy... dlaczego to takie trudne? moje marzenie? możecie wziąć te osoby, których tak nienawidzę, zanim ich zabiję?

Brak komentarzy: