11.7.12

I miss you

no to ja nie mam już nic do powiedzenia. nadzieja gówno czyni. tak, możliwe, że wiecie o czym mówię. w sumie nie obchodzi mnie to. w tej chwili mam na wszystko wyjebane, obojętne jest mi to co się stanie. owszem, nadal wierzę, bo nadzieja jest, ale ja już powoli wszystko tracę... brak chęci do wszystkiego, opadam z sił, na nic jej nie mam.
zaraz ściągnę parę piosenek, posłucham ich, obejrzę wszystkie zdjęcia, zgram pewien filmik na laptopa, pójdę się wykąpać, może obejrzę jakiś film, a może po prostu usnę, żeby już się niczym nie martwić? i tak jeśli usnę to szybko powitam nowy dzień, obudzę się w jego środku, stracę połowę wakacji na spaniu... wakacje teoretycznie nie dają mi jakiejkolwiek satysfakcji. wszyscy siedzą w domu, bo "za gorąco", "nie chce mi się" albo "jutro wyjdziemy". ja już mam to w dupie. jeszcze w dodatku nie mam kotka jednego... ja pierdole... mam ochotę wyklinać wszystko... poza tym, od tygodnia nie mogę zasnąć.
oglądamy tour the pologne.
jutro.
muszę coś pisać, obrazki się ładują. a więc nie tęsknie póki co za klasą, a rok temu o tej porze tęskniłam. może jest to spowodowane tym, że wakacje rok temu zaczęły się wcześniej, ale wątpię.. jedna dziewczyna z klasy po prostu oszukuje mnie na każdym kroku, jedna udaje kogoś, kim nie jest, dwie są zakochane w sobie i nie widzą nikogo poza sobą, a reszta to po prostu fałszywiaki... ze mną na czele, nie ukrywam. szkoda tylko, że się z nimi koleguję. myślę, że jeszcze rok z nimi przetrwam.




zdjęcia jeszcze z ferii zimowych.

Brak komentarzy: