Nie każdy dzień przynosi to, co chcesz dostać. Czasami przynosi zwątpienia, złe wspomnienia albo utracone nadzieje. Całe życie brniemy ze sztucznym uśmiechem. Myślimy, że jesteśmy szczęśliwi. Nie. Tylu nauczyliśmy się uśmiechać w trudnych momentach naszego życia. Kiedy myślisz, że już po całej burzy, nadchodzi nowa. Żyjemy po to, by wytrwać kolejnego dnia, i doznać cierpień i radości. Żyjemy dla ludzi, których kochamy, ale wiemy, że Oni umrą, zostawią nas tutaj samych. Wtedy po prostu trzeba zacisnąć zęby najmocniej jak się da i żyć dalej, takim samym rytmem jak dotychczas. Widzimy tyle przypadków śmierci, jaką się doznaje, ile osób traci to, co kocha. Cieszę się, że mam ludzi, którzy mnie kochają, bo lepiej jest płakać po czyjejś śmierdzi niż przejść ot tak obojętnie. To znak, że kiedy ten człowiek żył, był kochany. Przecież każdy na to zasługuje. Nie zawsze jest jak w bajce, ale to dobrze, bo życie to nie bajka. To film obyczajowy, który sami tworzymy.
Trudno sobie zdać sprawę z tego, że kiedyś umrzemy. Prawdopodobnie zaśniemy i nigdy się nie obudzimy. Będzie nic. Tak samo jak w śnie. Tak niespodziewanie, nie wiemy kiedy zasypiamy. Sami tworzymy własną czasoprzestrzeń w śnie. Więc jak będzie po śmierci? Też uśniemy i będziemy "śnić", ale nie będą to sny, tylko ciemność? W każdym razie nie chcę umierać. Pewnie nie powinnam się zajmować przyszłością, ale każdy może umrzeć w każdej chwili. Tak sobie właśnie myślę nad śmiercią. Jeżeli śmierć wygląda tak, że śnimy o niczym, to ja umieram 365 razy w roku.
Idzie chmura. Pewnie będzie padać deszcz. Wyjdę. Sąsiad będzie pewnie darł japę, bym poszła do domu. Kurewskich mam sąsiadów.
zdjęcia z wczoraj, z sesji z dziewczynami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz