hejka.
pocznę od tego, że nie wiem co się dzieje z moim bloggerem. nie mam tego paska, na którym istnieje możliwość zmiany koloru, wyśrodkowania i ogólnie. jest jedynie możliwość kursywy i pogrubienia, więc trochę będę kombinować ;|
a tak nawiasem mówiąc - nareszcie mamy zajebiaszczą pogodę, i korzystam z niej jak najbardziej :) dzisiaj byłam po jedenastej nad jeziorem, a jeszcze potem mam zamiar wyruszyć na rolki ze znajomymi. w sumie to nie czuję jeszcze tak wakacji pełną parą, bo wiatr jest, taki lekki, ale jednak odczuwalny... dobra, koniec narzekania na pogodę - nigdy już o niej nic nie wspomnę.
nie mam internetu, więc poświęciłam się i przyszłam do cioci, która mieszka dwa domy dalej i ma dobrego neta, który nigdy nie zawodzi :p
jadę w weekend do kielc na zakupy, bo wykumałam parę fajnych rzeczy na lato i jesień i mam zamiar nabyć, ponieważ ostatnio na moje konto wpłynęła dobra kwota, na którą w pełni zasłużyłam (jeździj do dziadków, cioci, wujków i reszty, mówiąc, że przyszłaś ich odwiedzić, zobaczą Twe dobre serce i powiedzą: o, jak miło, że mnie odwiedziłaś, dam Ci coś, byś sobie kupiła! :D). aa, mam jechać na jakiś tam weekend do krakowa, setny raz, ale do aqua parku to zawsze, nie pogardzę nim ♥ no i do bukowiny drugi raz, ale to już na cztery dni na początku sierpnia, a jeśli wszystko dobrze wypali to jeszcze do rodziny na mazury, ale tym razem do innej miejscowości niż byłam dwa lata remu, więc mam nadzieję, że się uda ten plan, i się opale, bo na razie mam opalony tylko tył, wyglądam jak pół kenijka, pół polka, masakra :|
dobra, fotek nie mam, ale może coś znajdę w folderach cioci, bo często jej zgrywam, a Ona nic nie wie o tym, jakie to są fotki mvahhahahahhahahahhaha, pa :D :D :D
takie słit z kamerki.
tak prawdę mówiąc - wszystko zaczyna się układać, chyba nareszcie odkrywam prawdziwą siebie, swój prawdziwy charakter i powoli mam zamiar zakopywać topory wojenne :)

