tak sobie dzisiaj wstałam wcześniej, około dziesiątej, usiadłam na oknie i wyjęłam kartkę, by sobie opisać dzisiejszy dzień, bo od paru dni opisuję każdy dzień wakacji. przeczytałam wpisy z trzech dni wcześniej i wyobraźcie sobie, że był taki sam jak wczorajszy. mianowicie siedzenie w domku, pilnowanie telewizji i od czasu do czasu wbicie na laptopa. całymi dniami przesiaduję w piżamie, bo nie mam co robić. deszcz pada, więc nikt nie wychodzi. w sumie to już się nie mogę doczekać prawdziwej, letniej pogody. wyjdę na dwór ze znajomymi i nareszcie będzie działo się coś ciekawego. teoretycznie to ja tam mogę wychodzić w deszcz, ale skoro oni nie, to przecież ja sama się pałętać nie będę, siema. jedna dziewczyna dostała szlaban na wszystko, na spotykanie się i w dodatku opisuje to wszystko pisząc w smsie do mojej mamy, bo ja ciągle z niego pisze.. chwali się kurde jakie to ma przejebane życie, jakie to straszne etc. napisała mi, żebym nie odpisywała na kome jej mamy, a ja specjalnie napisałam "okej, nie będę już odpisywać" :D wiem, takie tam mądre odpisanie :D
coś mi się zdaje, że ten szlaban ma przeze mnie, bo często do niej chodziłam, a ona się przeprowadziła do nowego domu, więc musi go trochę ogarnąć, ale mnie to szczerze nie obchodziło. ogółem nie widzę tu logiki: jak można najpierw meblować dom, a dopiero potem malować ściany? trolololo. wkurza mnie już ona trochę, bo się drą na nią rodzice o to, że coś tam źle robi wokół młodszego brata, np. ona nic nie zrobi, a ojciec drze morde "nie umiesz się kurwa przesunąć", ale najlepsze to było jak jej narożnik wnosili, nakurzyli, a ona musiała wszystko sprzątać, bo "prosi" ją, o tak: sprzątaj kurwa, a nie stoisz jak ciele :D a my takie z koleżankami musimy tego wysłuchiwać, bo się tak komfortowo czujemy, gdy ona musi sprzątać, a my jakoś stać, nie wiem no... i podejrzewam, że jej rodzice mnie nie lubią, bo mam na nią "zły wpływ". tak się zastanawiam i rozgryzam to, jak oni mogą nie puszczać jej gdzieś dalej niż jakieś sześćset metrów. nie to, że się wpierdalam w ich metody wychowawcze, no ale nie popieram tych metod.
jedna z moich koleżanek z klasy się teraz taka noł lajf zrobiła, nawet na gadu nie odpisuje, bo musi grać.
nie wiem po co ja to wszystko piszę... nie wiem no... bo chcę się "wyżalić"? xD trochę brakuje mi już euro i ogółem meczów siatkarskich, ale nie na długo, bo już za dziewięć (?) dni będą igrzyska olimpijskie w londynie przecież. teraz mam faze na oglądanie lekkiej atletyki. ostatnio oglądam diamentową ligę i paczyłam na mistrzostwa świata juniorów w barcelonie, a biegała tam karolina z sandomierza, a ja się tym jaram, bo ją znam z zawodów :D teraz takie tam streszczenie zrobię, że karolina nie doszła do finału, bo odpadła w półfinałach, a sztafeta damska zajęła miejsce siódme, no a męska druuugie :D brawo :D
mimo dziwnej, szarej rzeczywistości to się uśmiecham do ekranu, ponieważ moja notatka wygląda na bardzo nieskładną i dziwię się sobie jak mogę pisać takie głupoty :)
kiedyś się występowało w przeszłości na różnych przyjęciach, mówiło wierszyki, między innymi na dożynkach, a ja artystka jakoś odchodziłam do tych wianków i zdjęcia im robiłam, a przeczuwam, że to musiało wyglądać dziwnie... *trollface*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz