9.8.12

Enough complaining - new chapters! ;)

Nie mam ochoty ani sił jakoś zbytnio pisać, jestem wykończona.
Wierzyłam, ale jakoś za mało... Przegraliśmy, koniec z Londynem. Najsmutniejsze jest to, że Igła w Rio to może już nie być, a bez niego drużyna to nie drużyna. Rosjanie byli lepsi. Nasi nie pokazali wszystkiego.
Ja pierdole, Rosjanie to zawsze coś odjebią, by Polska miała powody, by ich nienawidzić.
Tak skomentuję Londyn - zajebiście fajne jest to, że dziennikarze zrobili z naszych sportowców zwycięzców jeszcze przed Igrzyskami. Dziękujemy serdecznie za zawieszeniem im medali. Pierwsi siatkarze - kiedy wrócą proszę im zawiesić medal, dziennikarze, obiecaliście im. Nie tylko siatkarze ogółem mają już medal od dziennikarzy. Sylwia Gruchała, Agnieszka Radwańska, Marcin Dołęga... Jesteśmy chyba krajem, który najbardziej wywołuje presje. Polska błyszczy w Londynie - brawo, dziewięć medali. Jeszcze tylko dwadzieścia dwa i będziemy mieli tyle ile Chińczycy złotych. Cieszę się z sukcesów naszych, ale bez przesady... Nie popisaliśmy się, oj nie popisaliśmy. Życzę też wyjebania ze stacji Szpakowskiego, bo nie ma to jak pomylić załogę polską z niemiecką, co nie? Takie tam, wrzeszczenie, że mamy medal, a naprawdę dopłynęliśmy jako czwarta załoga. Chodzi o kajakarstwo. Brawo, jestem dumna z dziennikarzy! Nie tylko Szpakowski zresztą... Puszczanie reklam na finale 100 metrów kobiet, bezcenne.
Co do siatkarzy - stało się, nie ukrywam. Jednak jest jeszcze wiele, wiele imprez, które mamy szanse wygrać. Fakt, to już nie będą Igrzyska, ale np. mistrzostwa świata i europy w Polsce. Szczególnie dlatego, że gramy u siebie. Tak bym chciała dostać bilet... Jeju...
Nie mam siły już. To już jakieś moje uzależnienie się stało pisanie o siatkarzach. Nie wiem, siostra cioteczna zaraziła mnie tym? Może. Tak wszystko emocjonalnie to odbieram, pod wpływem impulsu... "To jest już koniec" - kiedy to powiedział Zibi to mi się nawet wierzyć nie chciało. Jednak na wszystko jest czas, na słońce i na deszcz. Sport to sport.
Byłam dzisiaj na placu zabaw z koleżankami. Jedna musiała przywieźć ze sobą kuzynkę, jakąś przybłędę, którą cisnęły dziewczyny. Uciekła i się rozpłakała. Musieliśmy jej szukać w lesie. Z jednej strony wkurwiała bardzo, ale zrobiło mi się jej szkoda...
Już połowa wakacji minęła. Mam już książki, choć wcale ich nie chciałam. Dlaczego to trwa tylko dwa miesiące, a nie wieczność?

Na dzień dzisiejszy pierdolnę jakieś pieśni, które nie ukazują mojego nastroju, mimo to bardzo je lubię. Mam dziwny gust i tyle. Trzeba się z tym pogodzić.
Tina Turner - Simply The Best
Sia - Breathe Me
Kelly Clarkson - Mr. Know It All

Zapomniałam dodać, że z koleżankami zrobiłam zakład, co muszę wykonać :D
- kiedy wygram jakieś zawody stanąć na podium i zrobić się na Usaina Bolta,
- wziąć ocet, wylać go, wlać wodę i pić w miejscu publicznym,
- załatwić bilety na mistrzostwa europy/świata, bo nie wiem na co lepiej... wolę na rewanż polsko-rosyjski :)
Z ostatnim będzie najtrudniej, ale co tam, warto marzyć i mam przecież prawo podejmować wyzwań i dążyć do realizacji swoich marzeń, a co! :D

Brak komentarzy: