Znowu nie ma w domu internetu, więc pisze z laptopa cioci.
Pogoda znowu się trochę pogorszyła, nie narzekam jednak, bo aktualnie znajomi wyjechali, albo po prostu tak jak ja nigdzie nie wychodzą, bo 'nie chce im się'.
Przeczytałam całą książkę, o której we wcześniejszych postach wspominałam. Książka spoko, ale coś mi się zdaje, że czytałam o wiele ciekawsze. Denerwuje mnie już ta cała monotonia. Czekam na coś, ale nie wiem na co. Chciałabym jedną rzecz, ale ona będzie dopiero we wrześniu, więc już wolę czekać... Nie wiem co pisać, denerwuje mnie wszystko i wszyscy.
Oglądałam sobie "project X", ale wszyscy mi przeszkadzali, sprzątali w pokoju. Ja sobie myślę - akurat teraz... Film zajebisty przekaz ma - zrób imprezę, by być popularnym w szkole, spal dom. No sorry, innego morału nie widzę. Zresztą może być i bez morału, film dobry, jestem na TAK.
Wydaje mi się, że piszę i piszę, a napisałam dopiero tyle. To ja może lepiej już skończę, bo co to za notatka, w której nie mam nic do przekazania? Nie będę już pierdolić jak Makłowicz, cześć.
'Człowiek, by zostać kimś ważnym i zdobyć zaufanie musi nieraz wspiąć się na wyżyny i odnosić pasmo sukcesów, ale by to stracić wystarczy jedna porażka'
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz