4.8.12

If you know what I mean

Hej ;)
Dzisiaj pozwolę sobie na streszczenie dnia, bo muszę zabić czymś moje myśli... A więc rano wstałam około dziesiątej, bo z Leną wbiłyśmy do tesco, by kupić coś na mecz. Jestem z nich zadowolona, bo wygraliśmy 3:0, ale nie pokazaliśmy jeszcze tej naszej fenomenalnej siatkówki. Jednak każdemu zdarza się słabszy dzień (hamuj, hamuj, to nie był słaby dzień, tylko znakomita polska siatkówka, ale to nie szczyt naszych możliwości), np. dzisiaj włochom, którzy męczyli się z australijczykami, którzy są teoretycznie najsłabszą drużyną pomijając gospodarzy... Brawo chłopaki, dziękuje! ;D
Byłam dzisiaj na rynku, zresztą jak wczoraj. Porobiłyśmy sobie zdjęcia, potem na kajaki, ale to ostatni raz, bo trochę przerażające jest pływać takim małym czymś po wielkiej wiśle :D
I tak jakoś czas upłynął.
Przeczytałam 1/3 książki, muszę przyznać, że ciekawa. Z początku wydawała się jakoś nie najciekawsza, ale potem się już rozkręciło. Przede mną jeszcze druga połówka książki, więc wstrzymam się z oceną
Oglądam filmik na youtube jak wygrywamy ligę światową i jaka była ich droga do kariery (kiedyś emitowane w dd tvn) :) Poprawia mi to humor, na wszystkie smutki, rozczarowania... Tak po prostu są moim lekiem na bóle. Ich gra... Mam nadzieję, że sytuacja powtórzy się z 8 lipca i wygramy Igrzyska. Nie, nie pompuje balonika. Po prostu w nich wierzę i myślę, że stać ich na to. No i zasługują.

Nie mam nic więcej do przekazania, zdjęć również nie. Będą dopiero wtedy, gdy wrócę z Krakowa i mi prześlą zdjęcia. Z niecierpliwością czekam na mecz Argentyna - Bułgaria... Oczywiście kibicujemy Argentynie, bo chcemy pierwszego miejsca, a co! :D
Dobra, nie zanudzam, idę. Uśmiecham się do monitora oglądając jak wygrywamy ligę, seriously *o*
Dobra, Olik. Hamuj z tym, bo jeszcze wpadniesz w siatkomanie. E, już wpadłam. Co prawda gram w miarę w siatkówkę, ale nigdy nie będę siatkarką. Wolę lekką i chyba to mi lepiej wychodzi. Jednak najlepsza jestem w opierdzielaniu się :)
Żegnajcie :3

Brak komentarzy: