Doskonale niektórzy wiedzą, że odbył się bieg, który jest organizowany co rok. W tym roku postanowiłam, że odpuszczę, bo nie trenowałam całą zimę, więc moja forma zapewne poszła się ruchać z ambicjami (których oczywiście nie mam). Głównym jednak powodem mojej rezygnacji były jednak:
*Zmieniona trasa na dłuższą, a ja raczej jestem średniodystansowcem i krótkodystansowcem
*Mój strach przed najgroźniejszymi rywalkami. Wiecie co jest najciekawsze? "Najgroźniejsze" rywalki nie stanęły nawet na podium. Przysłowiowe pudło zdominowały osoby, po których w życiu bym się tego nie spodziewała.
*Wspominany brak formy.
Wszystko mnie dołuje, ponieważ po przeanalizowaniu dzisiejszego biegu jestem w stanie stwierdzić, że przy odrobinie wiary w siebie i motywacji, udałoby mi się z placem w dupie wygrać te wyścigi. Wiem, moja skromność jest powalająca, ale tak mi się wydaje. Z każdą z tych dziewczyn na podium wygrywałam wielokrotnie, więc może udałoby mi się wygrać po raz kolejny? Jeszcze nigdy nie biegałam na tak długim dystansie, także zwracam honor dla medalistek, może by ze mną wygrały. Moja koleżanka z klasy, która pod moją nieobecność zawsze wygrywała ten bieg, a przy mojej obecności zajmowała miejsce drugie - tym razem również przegrała z ogromnym dystansem i ostatecznie zajęła miejsce poza pierwszą piątką.
Reasumując - jestem popierdolonym dzieckiem sportu, które ma predyspozycje do tego, żeby zawojować o złote medale w powiatowych zawodach, już nie wspominając o takim szkolnym biegu. Cholernie mi wstyd, że wymiękłam przed konkurentkami i bez walki oddałam podium, na którym mogłam stać. Przegrałam. Wolałabym już przegrać z rywalkami, niż przegrać sama ze sobą. Może bym doprowadziła się do stanu wypluwania płuc, rzygania ogniem zmęczenia, ale przynajmniej miałabym z tego satysfakcje, że udało mi się podjąć walkę.
"Nie możesz przestać, teraz walka to podstawa,
a mocna wiara w siebie daje siłę i pomaga.
Kiedyś do tego wrócimy, powiesz mi, że było warto
walczyć oto wszystko, wiedząc, że nie będzie łatwo.
Życie to dar, który dostał każdy z nas,
każdy z nas walczy, na walkę zawsze jest czas
Rzadko mamy z górki, częściej musimy się wspinać,
na sam szczyt, po to by żyć, po to by wygrywać!"

Mimo wszystko - gratuluję zwyciężczyni, ponieważ nie jest łatwo przebiegnąć dwa kilometry i się nie poddać. Pamiętam 2011, 2010 i 2008 rok, w którym przystępowałam do tych zawodów i je wygrywałam. Ona zawsze zajmowała miejsca poza podium, ale nigdy nie przestała startować i w końcu przyniosło to efekt, zasłużone złoto. Trzeba walczyć, bo kiedyś na pewno w końcu się wygra :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz