Czuję się wycieńczona, bo spałam chyba tylko cztery godziny, a mimo to do szesnastej pracowałam na pełnych obrotach, dopiero teraz czuję, że umieram. Olu, wiesz już, że bieguny magnetyczne przyciągają się i odpychają siłami magnetycznymi, ale na dobrą ocenę Ci to nie wystarczy i musisz wysilić ten pierdolony mózg, jeszcze tylko siedem tematów do nauczenia się.
Zbliża się koniec roku szkolnego, więc powoli zaczynają się zapisy na poloneza. W sumie bardzo chciałabym iść, ale będzie mnie kurwica brała, gdy będę widziała pewną osobę z inną osobą. Wolę sobie oszczędzić bólu oraz wyrwanych włosów. Myślałam, że to uczucie "zakochania" wcześniej czy później przejdzie, ale niestety to dalej się trzyma i chyba nie zanosi się ku temu, żeby ten stan mijał. No ale cóż, mi to nawet pasuje. Obserwowanie osobnika na przerwach, tworzenie patologicznych historyjek przed snem - bardzo to lubię.
Zauważyłam, że bardzo lubię, gdy coś sprawia mi ból. Uwielbiam cierpienie fizyczne, zarówno jak i psychiczne. Czuję wtedy, że wykrwawiam się w środku, a wbrew pozorom, to jest nawet miłe. Nie, nie jestem masochistką, a tym bardziej sadystką, ale czasami mam chwile takiego przełamania.
Naprawdę nie wiem o czym mam pisać. Dużo śmiesznych sytuacji nadarza się w moim życiu, ale nie wiem, czy kogokolwiek obchodzi to, o czym rozmawiam z moimi znajomymi albo z czego się śmiejemy. Powiem tyle, że jeszcze wczoraj byłam pewna, że moje relacje międzyludzkie są bardzo, ale to bardzo dobre, a dzisiaj już po godzinie czternastej dwadzieścia coś zrozumiałam, że to tylko złudzenie. Osoba praktycznie dla mnie nic nieznacząca, aczkolwiek smutno, gdy się kogoś ignoruje i nie powie nawet głupiego "cześć". Po części to moja wina, bo kiedyś osoba ta się starała, a ja po prostu tego nie usłyszałam i uznała, że śmiałam się z niej, a naprawdę tak nie było. Dobrze, nie będę wnikała w takie szczegóły.
Jeżeli naruszany jest temat ocen - pięknie się pierdoli akurat na sam koniec roku szkolnego. Miałam szóstkę jak na dłoni, ale (już chyba wspominałam) byłam pytana z tematów, z których po prostu nie miałam wystarczającej wiedzy, bo owego dnia mnie nie było w szkole. Cóż zrobić, trzeba jutro się postarać i napisać najlepiej, jak się umie. Tak, nie wykluczam współpracowania grupowego.
Szału nie ma, dupy nie urywa, ale czego można się spodziewać po tak cienkim aparacie i tak ograniczonymi umiejętnościami.



Dobranoc wszystkim życzę, miłego wtorku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz