Podzielę się z Wami, że ostatnio koleżanka dała mi książkę o spowiedzi, która bardzo mnie zainteresowała. Napisał ją ksiądz, który pragnie przekonać, że Bóg naprawdę istnieje i chociaż go nie widać, On był, jest i będzie. Moje religijne poglądy w dalszym ciągu się kształtują, a wydaje mi się, że ta książka po przeczytaniu wpłynie te poglądy. Zostając przy temacie opinii na różne tematy - zauważyłam, że sama siebie jeszcze do końca nie poznałam, a szczególnie swoich poglądów. Jedynie jestem pewna swojej orientacji seksualnej, że jestem stuprocentową heteroseksualistą. Reasumując: poznawanie własnego "ja" w toku.
Tak na marginesie - byłam dzisiaj z samego rana po przebudzeniu na spacerze po lesie w moim mieście ze słuchawkami w uszach. Nie wiem czy kocham coś bardziej od chodzenia po mieście o samym świcie samotnie. Może jedynie chodzenie późnym wieczorem, to też bardzo fajne. Niesamowite uczucie, gdy jest się jedyną żywą duszą w pobliżu. Wtedy jest czas przemyśleń, poukładania pewnych spraw i prawdziwego odpoczynku od ludzi. Moje miasto jest piękne, więc spacerowanie po nim sprawia dużo przyjemności. Jest dużo zieleni oraz miejsc, w których można "odpłynąć". Mogę rzec tylko tyle, że je kocham. Utożsamiam to z piosenką Pawła Kukiza i Yugopolisa - Miasto budzi się.
"Miasto budzi się
Z naszymi marzeniami
Szumem ulic woła mnie"
Zaraz chyba idę się położyć i doczytać następne strony książki. Czytanie sprawia, że zmieniam wymiar i jestem w zupełnie innym świecie. Nie pamiętam kto, ale wiem, że ktoś powiedział takie słowa: osoba, która nie czyta książek ma tylko jedno życie i historię, a osoba, która czyta ma nowe życie i historie na każdej następnej stronie.

Cóż za lans na balkonie w przeciwsłonecznych okularach ze słuchawkami na uszach i książką...

muszę koleżance zakazać robić zdjęć...
uwieczniony w tle las, do którego jutro idę o świcie (zaskakujące, że jak nie chodzę do szkoły, to wczesne wstawanie jest przyjemnością, a jak chodzę - męką) z aparatem fotograficznym
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz