19.6.13

Honey on the heart

Pojutrze mam wycieczkę do Kielc, ale jutro nie idę do szkoły, ponieważ realizuję swój przebiegły plan. Nie chcę jechać na sobotnie zawody, a odpowiedź miałam dać w dniu jutrzejszym. Doskonale wiem, że miałam się już nie poddawać, ale to jest silniejsze ode mnie, niestety. W gimnazjum jednak nie będę się opierdalała, doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Trafię na trenera - po mnie.
Wracając do wycieczki... Niezmiernie mi miło, że wychowawczyni postarała się zrobić (czyt. dołączyć do dwa lata młodszych osób) wypad ze szkoły. Ślinię się, gdy słyszę, że ta wycieczka będzie tylko do szesnastej. Ale to nie wszystko! Nasza pani wychowawczyni nie zorganizuje nam ogniska pożegnalnego, idealnie.
Notabene, wychodzi mi średnia identyczna do zeszłorocznej (najprawdopodobniej, bo mogłam źle przeczytać ocenę z historii). Naprawdę zadziwiające jest to, że osoba, która miała ode mnie na teście o dwanaście punktów mniej ma większą średnią. Nieistotne, i tak będzie dzielone wedle punktów.

Ostatnio coraz ciekawiej w moich relacjach międzyludzkich. Cofam jednakże to, co niedawno powiedziałam, że z jednym kolegą udało mi się znaleźć wspólny język. Możliwe, że on po prostu jest taki dziecinny (pomijam fakt, że z wyglądu jest najdojrzalszy z rocznika). W każdym bądź razie okropnie wredny, wyzywając dziewczyny i dokładając im środkowe palce do twarzy pokazuje, jaki z niego dojrzały typek. Mam nadzieję, że nie tylko mnie "nie lubi" (trudno go rozgryźć), bo czułabym się bardzo dziwnie w takiej sytuacji.
Pomijając tego osobnika - jest taki starszy chłopak, który na początku roku szkolnego budził w innych dziewczynach jakiś zachwyt, którego nie mogłam dostrzec. Ostatnimi czasy mówi mi cześć, gdy wysiadam z autobusu, mimo, że nigdy w życiu razem nie rozmawialiśmy. Podoba mi się to, nawet bardzo. Dzisiaj wracam z koleżanką po schodach z obiadu, a on jest jakieś cztery schodki wyżej i głośno mówi "cześć Ola". Moja reakcja była naprawdę bardzo szybka i opanowana. Po piętnastu sekundach się odwróciłam i powiedziałam coś w stylu "yyyy aha". Coś mi się zdawało, że do końca sobie zlikwidowałam szanse, że kiedykolwiek jeszcze coś mi powie, gdy będę wychodzić.
Pierwsza z autobusu wychodzi moja koleżanka, z którą kolega zna się bardzo dobrze - mówi jej cześć. Ja nie chciałam czekać i powiedziałam pierwsza. Myślałam, że nie odpowie, ale na szczęście powiedział. Aż się miło na serduszku zrobiło, bo odpowiadał tak skromnie, patrząc się w oczy i machając butem. Teraz nie umiem sobie przypomnieć czy uśmiechnął się szeroko, czy tak lekko. Obojętne zresztą! :D
Nie jestem pewna czy jeszcze w tym roku szkolnym się spotkamy, bo komu po radzie chciałoby się chodzić. Mam nadzieję jednak, że jemu. Nie, wbrew pozorom wcale się nie zakochałam, po prostu miło, że są jeszcze tacy mili ludzie, jak on.
By the way, zakochał się we mnie podobno chłopak z czwartej klasy, zajebiście. Drze się ciągle do mnie czy wyjdę z nim na rower, a ja nie umiem komuś powiedzieć wprost, żeby spierdalał, więc ciągle odpowiadam "nie wiem".

Dobra, wrzucam jakieś b. dziwne zdjęcia i spylam spać, bo umieram.
Ciekawostka: wczoraj położyłam się spać o osiemnastej!

hahah :D

Brak komentarzy: