6.8.13

El infierno

Stoję przed wyborem.
Prawdopodobnie trener ma mnie upatrzoną i chce, żebym chodziła na treningi w gimnazjum. Koleżanka mi mówi, że na pewno mnie przyciśnie i nie pozwoli mi marnować swojego talentu. Boli mnie trochę to, bo spieprzyłam sobie sama sprawę. Nie trenowałam cały rok, nie jeździłam na zawody, opierdalałam się na wuefie, przez co pogorszyłam sobie formę. Do tego dochodzi parę wypalonych papierosów (na szczęście nie dużo, niecałe siedem, może nawet mniej) bez specjalnego zaciągania. Myślę, że jak się mocno postaram i uwierzę w siebie, to uda mi się nie dość, że odbudować formę, ale również ją poprawić. Wszystko zależy ode mnie, ale ja jestem osobą, która boi się rywalizacji. Nie czuję się wystarczająco dobra na uczęszczanie na takie treningi, ale może coś we mnie ruszy, bo naprawdę nie chcę nikogo zawieść, a w szczególności siebie. Chcę spełniać swoje ambicje.
Także mam parę postanowień w związku z gimnazjum:
1. PRZESTANĘ OBGRYZAĆ PAZNOKCIE.
2. BĘDĘ MYŁA ZĘBY TRZY RAZY DZIENNIE.
3. PRZESTANĘ OKAZYJNIE POPALAĆ.
4. NIE ZAMIENIĘ SIĘ W GIMNAZJUM W PUSTĄ LALĘ.
5. BĘDĘ BARDZIEJ ODWAŻNA.
6. NIE BĘDĘ SIĘ PODDAWAĆ.
I muszę to zrealizować. Muszę mieć silną wolę i pokazać, że sama kieruję swoim życiem.
No to tyle miałam do przekazania, kończę, robię pompki i chyba idę spać. Codziennie nastawiam sobie budzi o pięć minut wcześniej niż poprzednio. Jutro mam za zadanie wstać o 9.20, bo nienawidzę tracić dnia, a wstając o jedenastej na pewno sobie je przedłużam, kurwa... Dobranoc :)

Brak komentarzy: